O “pełną jawność” postępowania ws. domniemanego przyjmowania łapówek przez polityków rządzących Warszawą przed 2002 rokiem zaapelował eurodeputowany Paweł Piskorski do prokuratora krajowego Janusza Kaczmarka. Dobro śledztwa nie pozwala na razie na ujawnianie żadnych informacji – odpowiada stołeczna prokuratura.
“Wzywam pana, by praktykę selektywnych przecieków zastąpił pan polityką pełnej jawności” – napisał Piskorski w piśmie, które przedstawił dziennikarzom w Warszawie.
“Nie mam nic do ukrycia i godzę się na to, aby wszystkie dokumenty w jakikolwiek sposób związane z moją osobą, a znajdujące się w dyspozycji prokuratury, mogły ujrzeć światło dzienne. Tylko w takiej sytuacji istnieje jakakolwiek możliwość zdementowania absurdalnych zarzutów i kłamstw” – napisał.
Komentując wypowiedź Piskorskiego rzeczniczka prowadzącej śledztwo Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga Renata Mazur powiedziała, że dobro śledztwa nakazuje nieujawnianie na razie żadnych informacji. Spytana, kiedy byłoby to możliwe, odparła: “Wtedy, kiedy takie szersze ujawnienie nie kolidowałoby z dobrem postępowania”.”W sytuacji, kiedy planujemy dalsze działania, trudno ujawniać materiał dowodowy, bo to by zniweczyło nasze plany” – dodała.
Autor artykułu: