22-letni mężczyzna, który sam zgłosił się do Komendy Stołecznej Policji i przyznał, że trzy dni wcześniej zabił pod Żyrardowem kierowcę lawety, a zwłoki zakopał w pobliskim lesie, został zatrzymany. Policjanci ustalili, że prawdopodobnie do tragedii doszło, bo holownik zażądał od niego aż 300 złotych za odholowanie kilkaset metrów dalej pojazdu, którym spowodował po alkoholu wypadek.
Było już po 16.00, gdy do Wydziału Kryminalnego Komendy Stołecznej Policji zgłosił się młody człowiek i opowiedział, że jest poszukiwany za zabójstwo, którego dokonał kilka dni wcześniej. Historia, którą przedstawił kryminalnym wydawała się być wręcz niewiarygodna. Sprawdzono jednak bardzo dokładnie jego tożsamość i już po kilku minutach wiadomo było, że mężczyzna rzeczywiście jest poszukiwany w związku z morderstwem, a jednostką, która go ściga jest komenda powiatowa Policji w Żyrardowie.
Jak wynika z relacji zatrzymanego, w piątek późnym wieczorem młody człowiek spotkał się z kolegami i razem pili alkohol. Gdy po północy spotkanie się zakończyło, Bohdan N. nie bacząc na to, że jest nietrzeźwy postanowił swoim Volvo wrócić do domu. Przejechał jednak zaledwie 400 metrów, gdy stracił panowanie nad pojazdem i wjechał do rowu. Samodzielnie w żaden sposób nie mógł wyciągnąć auta. O pomoc zwrócił się do osób stojących przy pobliskim sklepie. Wyciągnięcie auta z rowu i przewiezienie go na jego posesję zaproponował właściciel lawety. Gdy doszło do rozliczenia za usługę, holownik zażądał od niego 300 złotych. 22-latek oburzył się, że jest to zbyt duża kwota i doszło do szarpaniny, w wyniku której kierowca lawety stracił przytomność. Gdy po kilkunastu minutach nie podnosił się, Bohdan N. postanowił pozbyć się mężczyzny. Wywiózł go, więc na lawecie do lasu i tam zakopał.
Gdy następnego dnia zorientował się, że pobliski las przeszukuje miejscowa Policja, w obawie przed zatrzymaniem ukrył się najpierw w Grodzisku Mazowieckim, a następnie uciekł do Warszawy. Żaden z jego znajomych, z którymi przez następne dni się spotykał i opowiadał o tym, co się wydarzyło, nie zgłosił tego stołecznym policjantom. Dopiero po rozmowie ze swoim bratem mężczyzna zdecydował, że nie ma wyjścia, musi sam zgłosić się na Policję i przyznać do zabójstwa.
Bohdan N. (l. 22) został zatrzymany i przewieziony do Żyrardowa, gdzie zostaną przedstawione mu zarzuty. Grozi mu nawet dożywocie.
Autor artykułu: